Łączna liczba wyświetleń
piątek, 31 grudnia 2010
czwartek, 30 grudnia 2010
CENTER STAGE
Są takie miejsce, które gdy je odwiedzimy "zarażają" nas swoją pozytywną energią.
Moim numerem Uno na liscie takich miejsc jest Salon Fryzjerski CENTER STAGE.
Dziewczyny na czele z Patrycja wiedza jak sprawic, zeby bylo pieknie, kobieco
i cieplo. Wygada sie czlowiek, posmieje, poslucha muzyki, wymasuja go i do tego jeszcze wyjdzie SEXY. Tym razem bylam tam z moja coreczka Agniesia, ktora kobiece "zabiegi", a w jej przypadku podciecie wlosow, nie interesowaly tak jak glowny domownik tego miejsca, czyli mowiac jej jezykiem "sliczny kotek".
Dziewczyny dziekuje jak zawsze z calego serca.
wtorek, 28 grudnia 2010
piątek, 24 grudnia 2010
WESOLYCH SWIAT

1. Ta noc jest taka cicha, za oknem całkiem już biało.
A Ty daleko stąd wszystkie drogi śniegiem zawiało.
Każdy wysyła w pospiechu sms-owe życzenia.
Nie chcę od Ciebie żadnych prezentów.
Przyjedź to moje marzenie.
ref.
Chcę z Tobą spędzić święta,
bo tylko wtedy dla mnie liczą się,
gdy w Twojej dłoni moja dłoń zmarznięta.
Przyjedź do mnie jak najprędzej.
Chcę z Tobą spędzić święta,
z nadzieją spojrzeć w pierwszej gwiazdy blask.
Usłyszeć znowu naszą kolędę.
Przyjedź do mnie jak najprędzej.
jak najprędzej
2. Dziś wiem, że wszystkie smutki zamienią się w dobre chwile.
Wybaczyć łatwo jest, gdy w miłości odnajdziesz siłę.
Czekam na Ciebie tu w domu, ogień w kominku już gaga.
Pachnie choinka i barszcz na stole,
a śnieg pada i pada.
ref.
Chcę z Tobą spędzić święta,
bo tylko wtedy dla mnie liczą się,
gdy w Twojej dłoni moja dłoń zmarznięta.
Przyjedź do mnie jak najprędzej.
Chcę z Tobą spędzić każdy dzień.
Przy Tobie zapominam, że
próżności wyścig wokół trwa.
Kto więcej daje, kto więcej ma.
a jaa...
Chcę z Tobą spędzić święta,
bo tylko wtedy dla mnie liczą się,
gdy w Twojej dłoni moja dłoń zmarznięta.
Przyjedź do mnie jak najprędzej.
Chcę z Tobą spędzić święta.
Z nadzieją spojrzeć w pierwszej gwiazdy blask.
Usłyszeć znowu naszą kolędę.
Przyjedź do mnie proszę
Przyjedź do mnie proszę
jak najprędzej.
POSLUCHAJCIE: http://www.youtube.com/watch?v=NjvjC6Q5wYg
czwartek, 23 grudnia 2010
ECH, KIEDYS TO BYLY SWIETA

Swięta niemalże za rogiem, a ja wracam wspomnieniami jak zawsze do swiat mego dzieciństwa, tych spędzanych w rodzinnym domu i tych u dziadków na Wygodzie.
Pachnialy one nie tylko choinką, pierożkami z kapustą, zapachem sledzi, ale przede wszystkim dzieciństwem. Nie bylo tak jak dzisiaj tuzina bombek do wyboru, tysiąca lampek na choince. Byla natomiast mala choinka, która dziadek osobiscie scinal
w lesie, byly koledy, rodzinna atmosfera, pasterka, na którą często furą jechalo sie kilkanascie kilometrów do najbliższego kosciola. Nikomu nie przeszkadzal mroz, nikt nie narzekal na zimno, nikt nawet nie myslal o swiętach bez sniegu.
Nawet paczki, slodycze i pomarancze, pomiędzy które babcia potajemnie wkladala pieniądze, mialy wartosc cenniejszą niz góry prezentów chowane dzisiaj pod choinkę.
Pamiętam wspólny spiew kolęd, drewno skrzące się w piecu, dziadka, który po wieczerzy wigilijnej dumnie wręczal mojej mamie i cioci po jednym papierosie Malboro, boz to przecież swięta. Brakuje mi tamtych swiat, bo nigdy juz nie wrócą, ale to wlasnie tamte Boże Narodzenia z dzieciństwa uksztaltowaly moj wizerunek swiat Narodzenia Panna - swiąt rodzinnych, cieplych, serdecznych, bo spędzonych z rodziną.
To wlasnie dzięki tamtym swiętom dzis wiem jak chcę, żeby wyglądaly swięta mojej
2-letniej córeczki. Marzę tylko, by nigdy nie zapomniala czyje to swięta i że najważniejszy w tym dniu jest Nowonarodzony Jezus, że w tym okresie najważniejsza jest rodzina.
Dziękuję Bogu, że to dzięki mojej córeczce Wigilie mego dzieciństwa nadal są żywe.
http://www.youtube.com/watch?v=XebYmo34LCs&feature=relatedła
poniedziałek, 20 grudnia 2010
ROBBY
This is a true story and it will give you the
chills.
This is a beautiful and touching story of love and perseverance. Well
worth the read.
At the prodding of my friends I am writing this story. My name is Mildred Honor and I am a former elementary school music teacher from DesMoines , Iowa .
I have always supplemented my income by teaching piano lessons - something I have done for over 30 years.
During those years I found that children have many levels of musical ability, and even though I have never had the pleasure of having a prodigy, I have taught some very talented students.
However, I have also had my share of what I call 'musically challenged'
pupils - one such pupil being Robby..
Robby was 11 years old when his mother (a single mom) dropped him off for his first piano lesson. I prefer that students (especially boys) begin at an earlier age, which I explained to Robby. But Robby said that it had always been his mother's dream to hear him play the piano, so I took him as a student.
Well, Robby began his piano lessons and from the beginning I thought it was a hopeless endeavor. As much as Robby tried, he lacked the sense of tone and basic rhythm needed to excel. But he dutifully reviewed his scales and some elementary piano pieces that I require all my students
to learn. Over the months he tried and tried while I listened and cringed and tried to encourage him.
At the end of each weekly lesson he
would always say 'My mom's going to hear me play someday'. But to me, it seemed hopeless, he just did not have any inborn ability.
I only knew his mother from a distance as she dropped Robby off or waited in her aged car to pick him up. She always waved and smiled, but never dropped in.
Then one day Robby stopped coming for his
lessons. I thought about calling him, but assumed that because of his lack of ability he had decided to pursue something else. I was also glad that he had stopped coming - he was a bad advertisement for my teaching!
Several weeks later I mailed a flyer recital to the students' homes. To my surprise, Robby (who had received a flyer) asked me if he could be in the recital. I told him that the recital was for current pupils and that
because he had dropped out, he really did not qualify.
He told me that his mother had been sick and unable to take him to his piano lessons,
but that he had been practicing. 'Please Miss Honor, I've just got to play' he insisted. I don't know what led me to allow him to play in the recital - perhaps it was his insistence or maybe something inside of me saying that it would be all right.
The night of the recital came and the high school gymnasium was packed with parents, relatives and friends. I put Robby last in the program, just before I was to come up and thank all the students and play a
finishing piece. I thought that any damage he might do would come at the end of the program and I could always salvage his poor performance through my 'curtain closer'.
Well, the recital went off without a hitch, the students had been practicing and it showed. Then Robby came up on the stage. His clothes were wrinkled and his hair looked as though he had run an egg beater through it. 'Why wasn't he dressed up like the other students?' I thought. 'Why didn't his mother at least make him comb his hair for this
special night?'
Robby pulled out the piano bench, and I was surprised when he announced that he had chosen to play Mozart's Concerto No.
21 in C Major. I was not prepared for what I
heard next. His fingers were light on the keys, they even danced nimbly on the ivories. He went from pianissimo to fortissimo, from allegro to virtuoso; his suspended chords that Mozart demands were magnificent!
Never had I heard Mozart played so well by anyone his age.
After six and a half minutes he ended in a grand crescendo, and everyone was on their feet in wild applause! Overcome and in tears, I ran up on stage and put my arms
around Robby in joy. 'I have never heard you play like that Robby, how did you do it?
' Through the microphone Robby explained: 'Well, Miss Honor .... remember I told you that my mom was sick? Well, she actually had cancer and passed away this morning. And well ...... she was born deaf, so tonight was the first time she had ever heard me play, and I wanted to make it special.'
There wasn't a dry eye in the house that evening. As the people from Social Services led Robby from the stage to be placed in to
foster care, I noticed that even their eyes were red and puffy. I thought to myself then how much richer my life had been for taking Robby as my pupil.
No, I have never had a prodigy, but that night I became a prodigy ....... of Robby. He was the teacher and I was the pupil, for he had taught me the meaning of perseverance and love and believing in yourself, and may be
even taking a chance on someone and you didn't know why.
Robby was killed years later in the senseless bombing of the Alfred P. Murray Federal Building in Oklahoma City in April, 1995.
Thank you for reading this.
May God Bless you today, tomorrow and always.
If God didn't have a purpose for us, we
wouldn't be here!
Live simply.
Love generously.
Care deeply.
Speak kindly.
Leave the rest to God.
=
chills.
This is a beautiful and touching story of love and perseverance. Well
worth the read.
At the prodding of my friends I am writing this story. My name is Mildred Honor and I am a former elementary school music teacher from DesMoines , Iowa .
I have always supplemented my income by teaching piano lessons - something I have done for over 30 years.
During those years I found that children have many levels of musical ability, and even though I have never had the pleasure of having a prodigy, I have taught some very talented students.
However, I have also had my share of what I call 'musically challenged'
pupils - one such pupil being Robby..
Robby was 11 years old when his mother (a single mom) dropped him off for his first piano lesson. I prefer that students (especially boys) begin at an earlier age, which I explained to Robby. But Robby said that it had always been his mother's dream to hear him play the piano, so I took him as a student.
Well, Robby began his piano lessons and from the beginning I thought it was a hopeless endeavor. As much as Robby tried, he lacked the sense of tone and basic rhythm needed to excel. But he dutifully reviewed his scales and some elementary piano pieces that I require all my students
to learn. Over the months he tried and tried while I listened and cringed and tried to encourage him.
At the end of each weekly lesson he
would always say 'My mom's going to hear me play someday'. But to me, it seemed hopeless, he just did not have any inborn ability.
I only knew his mother from a distance as she dropped Robby off or waited in her aged car to pick him up. She always waved and smiled, but never dropped in.
Then one day Robby stopped coming for his
lessons. I thought about calling him, but assumed that because of his lack of ability he had decided to pursue something else. I was also glad that he had stopped coming - he was a bad advertisement for my teaching!
Several weeks later I mailed a flyer recital to the students' homes. To my surprise, Robby (who had received a flyer) asked me if he could be in the recital. I told him that the recital was for current pupils and that
because he had dropped out, he really did not qualify.
He told me that his mother had been sick and unable to take him to his piano lessons,
but that he had been practicing. 'Please Miss Honor, I've just got to play' he insisted. I don't know what led me to allow him to play in the recital - perhaps it was his insistence or maybe something inside of me saying that it would be all right.
The night of the recital came and the high school gymnasium was packed with parents, relatives and friends. I put Robby last in the program, just before I was to come up and thank all the students and play a
finishing piece. I thought that any damage he might do would come at the end of the program and I could always salvage his poor performance through my 'curtain closer'.
Well, the recital went off without a hitch, the students had been practicing and it showed. Then Robby came up on the stage. His clothes were wrinkled and his hair looked as though he had run an egg beater through it. 'Why wasn't he dressed up like the other students?' I thought. 'Why didn't his mother at least make him comb his hair for this
special night?'
Robby pulled out the piano bench, and I was surprised when he announced that he had chosen to play Mozart's Concerto No.
21 in C Major. I was not prepared for what I
heard next. His fingers were light on the keys, they even danced nimbly on the ivories. He went from pianissimo to fortissimo, from allegro to virtuoso; his suspended chords that Mozart demands were magnificent!
Never had I heard Mozart played so well by anyone his age.
After six and a half minutes he ended in a grand crescendo, and everyone was on their feet in wild applause! Overcome and in tears, I ran up on stage and put my arms
around Robby in joy. 'I have never heard you play like that Robby, how did you do it?
' Through the microphone Robby explained: 'Well, Miss Honor .... remember I told you that my mom was sick? Well, she actually had cancer and passed away this morning. And well ...... she was born deaf, so tonight was the first time she had ever heard me play, and I wanted to make it special.'
There wasn't a dry eye in the house that evening. As the people from Social Services led Robby from the stage to be placed in to
foster care, I noticed that even their eyes were red and puffy. I thought to myself then how much richer my life had been for taking Robby as my pupil.
No, I have never had a prodigy, but that night I became a prodigy ....... of Robby. He was the teacher and I was the pupil, for he had taught me the meaning of perseverance and love and believing in yourself, and may be
even taking a chance on someone and you didn't know why.
Robby was killed years later in the senseless bombing of the Alfred P. Murray Federal Building in Oklahoma City in April, 1995.
Thank you for reading this.
May God Bless you today, tomorrow and always.
If God didn't have a purpose for us, we
wouldn't be here!
Live simply.
Love generously.
Care deeply.
Speak kindly.
Leave the rest to God.
=
poniedziałek, 29 listopada 2010
piątek, 26 listopada 2010
LIST DO BOGA
Dzis na youtube znalazlam tę oto piosenkę: smutna, ale prawdziwa w swojej glębi.
I.
Drogi Boże piszę chociaż kilka słów,
innym razem napiszę więcej.
Na początku życzę Ci wszystkiego dobrego i pozdrawiam Cię najgoręcej.
Tak się jakoś złożyło że nie miałam okazji podziękować za list coś mi przysłał.
Miałam wiele pracy, miałam wiele nauki, także piszę dopiero dzisiaj.
Ref.
U mnie wszystko jak dawniej
tylko jeden samobójca więcej, tylko jedna znów rodzina rozbita,
tylko życie pędzi coraz prędzej.
Gdzieś obok rozbił się samolot, trochę dalej trzęsła się ziemia.
Kiedy patrzę na to wszystko tak, jak dziś...
II.
Tak w ogóle to przepraszam Cię bardzo za to, że tak długo milczałam,
lecz dopiero dzisiaj zaczynam rozumieć biblię, którą mi przysłałeś.
Wczoraj odszedł ode mnie przyjaciel, z którym tak wiele mnie łączyło.
I dopiero dzisiaj zaczynam doceniać czym jest życie i prawdziwa miłość.
Ref.
U mnie wszystko jak dawniej,
tylko jeden samobójca więcej,
tylko jedna znów rodzina rozbita, tylko życie pędzi coraz prędzej.
Gdzieś obok rozbił się samolot, trochę dalej trzęsła się ziemia.
Kiedy patrzę na to wszystko tak jak dziś...
U mnie wszystko jak dawniej, tylko świat jest mniej kolorowy,
tylko życie pędzi coraz prędzej, tylko ludzie szybciej tracą głowy.
Gdzieś obok rozbił się samolot, trochę dalej trzęsła się ziemia.
Kiedy patrzę na to wszystko tak jak dziś...
Ref.
U mnie wszystko jak dawniej,
tylko jeden samobójca więcej, tylko jedna znów
rodzina rozbita, tylko życie pędzi coraz prędzej.
Gdzieś obok rozbił się samolot, trochę dalej trzęsła się ziemia...
Jesli chcecie jej posluchac oto link:
http://www.youtube.com/watch?v=SKJPmL_cHyI&feature=related
I.
Drogi Boże piszę chociaż kilka słów,
innym razem napiszę więcej.
Na początku życzę Ci wszystkiego dobrego i pozdrawiam Cię najgoręcej.
Tak się jakoś złożyło że nie miałam okazji podziękować za list coś mi przysłał.
Miałam wiele pracy, miałam wiele nauki, także piszę dopiero dzisiaj.
Ref.
U mnie wszystko jak dawniej
tylko jeden samobójca więcej, tylko jedna znów rodzina rozbita,
tylko życie pędzi coraz prędzej.
Gdzieś obok rozbił się samolot, trochę dalej trzęsła się ziemia.
Kiedy patrzę na to wszystko tak, jak dziś...
II.
Tak w ogóle to przepraszam Cię bardzo za to, że tak długo milczałam,
lecz dopiero dzisiaj zaczynam rozumieć biblię, którą mi przysłałeś.
Wczoraj odszedł ode mnie przyjaciel, z którym tak wiele mnie łączyło.
I dopiero dzisiaj zaczynam doceniać czym jest życie i prawdziwa miłość.
Ref.
U mnie wszystko jak dawniej,
tylko jeden samobójca więcej,
tylko jedna znów rodzina rozbita, tylko życie pędzi coraz prędzej.
Gdzieś obok rozbił się samolot, trochę dalej trzęsła się ziemia.
Kiedy patrzę na to wszystko tak jak dziś...
U mnie wszystko jak dawniej, tylko świat jest mniej kolorowy,
tylko życie pędzi coraz prędzej, tylko ludzie szybciej tracą głowy.
Gdzieś obok rozbił się samolot, trochę dalej trzęsła się ziemia.
Kiedy patrzę na to wszystko tak jak dziś...
Ref.
U mnie wszystko jak dawniej,
tylko jeden samobójca więcej, tylko jedna znów
rodzina rozbita, tylko życie pędzi coraz prędzej.
Gdzieś obok rozbił się samolot, trochę dalej trzęsła się ziemia...
Jesli chcecie jej posluchac oto link:
http://www.youtube.com/watch?v=SKJPmL_cHyI&feature=related
środa, 24 listopada 2010
ZAUFANIE W MILOSCI
Ile mozna wybaczyc z milosci? Gdzie miesci sie granica wybaczenia? Czy mozna odbudowac raz zawiedzione zaufanie? Kazda sytuacja jest inna. Kazdy zwiazek zyje swoim zywiolem, ma swoja temperature. To co dla mnie moze byc do zaakceptowania, ktos inny uzna za chore, a jeszcze ktos inny za cos jak najbardziej naturalnego.
A ty czego bys nie wybaczyl? Zdrady, kradziezy, porzucenia, klamstwa, reki wymierzonej w twoj policzek, alkoholu co przyslania oczy, wyzywania??? Wybrales juz jedna z opcji, ktora pasuje do Ciebie. Pewnie tak, ale do konca naprawde nie wiesz jak daleko siegaja granice twojej "wspanialomyslnosci"?, bo tak naprawde nigdy nie miales na sobie tych "butow". Mozesz sobie wyobrazac, kalkulowac na zasadzie co by bylo gdbyby, jesli jednak to gdyby nigdy nie mialo miejsca zamilcz. Nie doradzaj, nie wymadrzaj sie, nie tlumacz. Po prostu badz, tylko tyle... a moze az tyle. :)
A jesli doswiadczyles "życia", poznales juz jego slodko-gorzki smak i nadal potrafisz się usmiechać, chociaż juz tylko przez lzy, zaufaj Panu i nie trać wiary, chociaż to tak trudne. :)
A ty czego bys nie wybaczyl? Zdrady, kradziezy, porzucenia, klamstwa, reki wymierzonej w twoj policzek, alkoholu co przyslania oczy, wyzywania??? Wybrales juz jedna z opcji, ktora pasuje do Ciebie. Pewnie tak, ale do konca naprawde nie wiesz jak daleko siegaja granice twojej "wspanialomyslnosci"?, bo tak naprawde nigdy nie miales na sobie tych "butow". Mozesz sobie wyobrazac, kalkulowac na zasadzie co by bylo gdbyby, jesli jednak to gdyby nigdy nie mialo miejsca zamilcz. Nie doradzaj, nie wymadrzaj sie, nie tlumacz. Po prostu badz, tylko tyle... a moze az tyle. :)
A jesli doswiadczyles "życia", poznales juz jego slodko-gorzki smak i nadal potrafisz się usmiechać, chociaż juz tylko przez lzy, zaufaj Panu i nie trać wiary, chociaż to tak trudne. :)
piątek, 19 listopada 2010
NIE ŻYJE SIĘ PO TO...
"Nie żyje się po to, aby poslubic pana X,
tylko po to, żeby samodzielnie czegos dokonać"
Nina Andrycz
tylko po to, żeby samodzielnie czegos dokonać"
Nina Andrycz
poniedziałek, 1 listopada 2010
YOU
“You, yourself, as much as anybody in the entire universe, deserve your love
and affection.”
— Buddha
and affection.”
— Buddha
środa, 27 października 2010
SIMPLE CHOICE
"Some women choose to follow men, and some women choose to follow their dreams. If you're wondering which way to go, remember that your career will never wake up and tell you that it doesn't love you anymore."
poniedziałek, 18 października 2010
SUCCESS
To laugh often and much,
to win the respect of intelligent people,
and the affection of children;
to earn the appreciation of honest critics
and endure the betrayal of false friends;
to apprieciate beauty,
to find the best in others;
to leave the world a bit better,
whether by a healthy child,
a garden patch
or a redeemed social condition;
to know even one life
has breathed easier
because you have lived.
This is to have succeeded. Ralph Waldo Emerson
to win the respect of intelligent people,
and the affection of children;
to earn the appreciation of honest critics
and endure the betrayal of false friends;
to apprieciate beauty,
to find the best in others;
to leave the world a bit better,
whether by a healthy child,
a garden patch
or a redeemed social condition;
to know even one life
has breathed easier
because you have lived.
This is to have succeeded. Ralph Waldo Emerson
niedziela, 17 października 2010
I DON'T KNOW WHERE LIFE'S GOING
I don't know where life's going, don't know what we'll find
this restlessness keeps growing, we're running out of time
I don't know life's direction, just choose by choice of chance
but true love and affection, is only caused by coincidence
I can read it in your eyes now, you're lost and you're confused
let the feeling grow inside us, we got no time to loose
W jak niezwykly sposób slowa tej piosenki Krzysztofa Kilijanskiego pasują teraz
do mego zycia.
Czy tak naprawę wiemy co nas czeka jutro? Jak potoczą się nasze losy? Jaka niespodzianka czai się na rogu, by zburzyć nasze spokojne i dotąd szczęsliwe życie?
Warto jednak usmiechać się i wierzyć, że jutro też będzie piękny dzień, że jutro też zaswieci slonce, że trąba powietrzna codziennych problemu nie tknie murów naszego domu, nie zniszczy spokojnego snu naszych dzieci...
this restlessness keeps growing, we're running out of time
I don't know life's direction, just choose by choice of chance
but true love and affection, is only caused by coincidence
I can read it in your eyes now, you're lost and you're confused
let the feeling grow inside us, we got no time to loose
W jak niezwykly sposób slowa tej piosenki Krzysztofa Kilijanskiego pasują teraz
do mego zycia.
Czy tak naprawę wiemy co nas czeka jutro? Jak potoczą się nasze losy? Jaka niespodzianka czai się na rogu, by zburzyć nasze spokojne i dotąd szczęsliwe życie?
Warto jednak usmiechać się i wierzyć, że jutro też będzie piękny dzień, że jutro też zaswieci slonce, że trąba powietrzna codziennych problemu nie tknie murów naszego domu, nie zniszczy spokojnego snu naszych dzieci...
piątek, 15 października 2010
ZAPOMINA ILE JEST WARTA

Kiedy Bóg tworzył kobietę, pracował do późna szóstego dnia.
Przechodził obok anioł i zapytał: - “Dlaczego poświęcasz tyle czasu właśnie temu dziełu?”
A Pan odpowiedział:
- “Czy zauważyłeś wszystkie szczegóły, jakie muszę uwzględnić, żeby ją ukształtować?
Musi być zmywalna, choć nie zrobiona z plastyku, mieć więcej niż 200 ruchomych części, które mają być wymienialne i musi ona funkcjonować na wszelkiego rodzaju pożywieniu; musi być zdolna objąć kilkoro dzieci na raz, przytulić tak, by uzdrowić co jest do uzdrowienia – od stłuczonego kolana do złamanego serca, a to wszystko musi zrobić tylko dwiema rękami.”
Anioł był pod wrażeniem... - “Tylko dwiema rękami… niemożliwe! I to jest model standardowy?! To zbyt wiele pracy jak na jeden dzień… Jutro dokończysz.”
- “Nie będę czekać do jutra” powiedział Pan. - Jestem już tak bliski ukończenia tego dzieła. Stanie się najmilsze mojemu sercu. Ona sama siebie leczy, kiedy zachoruje i potrafi pracować 18 godzin dziennie.”
Anioł podszedł bliżej i dotknął kobiety.
- “Ale uczyniłeś ją taką miękką, Panie.”
- „Jest miękka” powiedział Pan, lecz uczyniłem ją także silną. Nie wyobrażasz sobie nawet, co potrafi znieść i ile pokonać.”
- “Czy ona potrafi myśleć?" zapytał anioł.
Pan odpowiedział:
- “Nie tylko potrafi ona myśleć, ale potrafi przekonywać i pertraktować.”
Anioł dotknął policzka kobiety…
- “Panie, zdaje się, że to dzieło przecieka! Zbyt dużo nałożyłeś ciężarów.”
- “Ona nie przecieka… To łza” poprawił Pan anioła.
- “ Łza? A co to takiego?” zapytał anioł.
Pan odpowiedział:
- “Łzy są jej sposobem wyrażania smutku, wątpliwości, miłości, samotności, cierpienia i dumy.”
To zrobiło duże wrażenie na aniele.
- „Panie, jesteś geniuszem. Pomyślałeś o wszystkim. Kobieta jest naprawdę cudowna!”
Rzeczywiście jest!..
Kobieta posiada siłę, która zadziwia mężczyznę. Potrafi ona radzić sobie z kłopotami i dźwigać ciężkie brzemię. Ma w sobie szczęście, miłość i przekonania.
Uśmiecha się, gdy chce jej się krzyczeć. Śpiewa, gdy chce jej się płakać, płacze, gdy jest szczęśliwa i śmieje się, gdy się boi...
Walczy o to, w co wierzy.
Sprzeciwia się niesprawiedliwości. Nie akceptuje „nie” jako odpowiedzi, kiedy widzi lepsze rozwiązanie. Daje z siebie wszystko, żeby jej rodzinie dobrze się wiodło. Zabiera swoją przyjaciółkę do lekarza, kiedy się o nią martwi. Jej miłość jest bezwarunkowa.
Płacze, kiedy jej dzieci odnoszą sukces. Jest szczęśliwa, kiedy wiedzie się jej przyjaciołom. Cieszy się, kiedy słyszy o narodzinach czy weselu. Boli ją serce, kiedy umiera ktoś z rodziny lub bliski przyjaciel. Ale znajduje siłę, by żyć dalej.
Wie, że pocałunek i przytulenie mogą uzdrowić złamane serce.
Ma tylko jedną wadę...
Zapomina, ile jest warta...
czwartek, 14 października 2010
KOBIETY

Coraz więcej silnych kobiet wokól nas, nie boją się powiedzieć NIE, mają odwagę by marzyć. Idą do przodu, walczą o siebie, walczą o to, by być kochane tak jak chcą.
Odwaga, to częsty gosć w tekstach piosenek polskich wokalistek.
Zaczynamy mówic i spiewać o tym, co dla nas ważne, o tym, że znamy swoją wartosć, że nie musimy zatracać siebie, że oprócz bycia żoną i matką mamy też prawo do bycia sobą. Nie boimy się powiedzieć meżczyznom: "Nie mów do mnie nic .Nie chcę dłużej słuchać Cię.W kłamstwach dalej brnij , więcej nie dam nabrać się."I choć nie latwo jak spiewa Kasia Klich "zmyć z siebie Ciebie dotyk Twój poranny", choć nie latwo zmyć pocałunki resztą silnej woli" nawet "powoli", to coraz więcej z nas potrafi powiedzieć: "Dobrze wiesz byłeś dla mnie wszystkim
Przestań mówić: To nie tak jak myślisz. Już nie łudzę się że to ma sens
Nie oszukasz mnie". Coraz więcej z nas nie boi się wyznać: "To koniec , koniec,skończyło się. To koniec , koniec,znów chcę żyć." I żyją. Wracają na studia, zakladają ulubione buty na obcasie, z których zrezygnowaly dla niego, idą na plotki z przyjaciólką, poprawiają sobie humor na zakupach i znowu czują wiatr we wlosach. Wiedzą, że normalny, czytaj udany związek, to nie "gniewny wzrok , ostry ton, gorycz łez , samotny sen, tysiąc kłamstw , złudzeń smak". Potrafią odróżnić slodko-gorzki smak toksycznej milosci zanim same staną się cieniem.
Są wsród nas także te ciche i pokorne, zmuszone przez sytuację w jakiej się znalazly do życia wbrew sobie. Są i te, które podwinęly skrzydla i przestaly wierzyć, że przed nimi niebo też stoi otworem, że i bez niego dadzą sobie radę.
Są i te, które zazdroszcząc innym odwagi, której zabraklo im samym by wlasne JA
w ich życiu zaczęlo ogrywać znaczącą rolę, ludzą się, że tak powinno być, że nie ma szansy na CUD...
Cóż każda z nas jest inna, ma inną wrażliwosć, inną odpornosć.
Sciskam Was wszystkie serdecznie :)
środa, 13 października 2010
WARTO SIĘ ŚMIAĆ

Tym razem cos dla panów, żeby nie czuli się gorsi. :)
Dowcipy o kobietach:
Rozmawiają dwie ciężarne koleżanki:
- Zauważyłam, że w im bardziej zaawansowanej ciąży jestem, tym więcej kobiet się do mnie uśmiecha. Nie rozumiem dlaczego.
- Bo jesteś od nich grubsza.
Trzy kobiety rozmawiają o swoich córkach. Pierwsza:
- Nie ma lepszej córki niż moja Zosia. Ona jedyna mnie kocha. W lecie zabiera mnie na Mazury, a zimą do Zakopanego...
Na to mówi druga:
- Moja córeczka jest najlepsza. Nikt nie kocha mnie bardziej niż ona! Lusia w lecie zabiera mnie na Hawaje, a w zimie do Szwajcarii.
Trzecia machnęła ręką i mówi:
- To wszystko nic. Moja Gosia jest najlepszą córką na świecie!
- Ale dlaczego? pyta jedna z kobiet.
- Trzy razy w tygodniu jedzie na wizytę do psychiatry i płaci mu 150 złotych, żeby tylko o mnie porozmawiać!
Lekarz radzi pacjentce:
– Zalecam pani częste kąpiele, dużo ruchu na świeżym powietrzu i bardzo proszę ubierać się ciepło.
Po powrocie do domu pacjentka relacjonuje mężowi:
– Lekarz polecił mi pojechać na tydzień na Bermudy, później w Alpy na narty... Ach! I upierał się jeszcze, żebyś mi kupił futro.
Na przyjęciu goście spierają się, kto jest bardziej godny zaufania - kobiety czy mężczyźni.
- Żadna kobieta nie potrafi dochować tajemnicy - powiedział pogardliwie jeden facet.
- Nie wydaje mi się - odpowiedziała kobieta - Trzymam w tajemnicy mój wiek odkąd skończyłam 21 lat.
- Któregoś dnia pani się wyda - upierał się facet.
- Nie sądzę! - odrzekła - Kiedy kobieta trzyma coś w sekrecie przez 27 lat, może zatrzymać go na wieki!
Kobieta w kwiecie wieku staje przed lustrem i mówi do męża.
- Ech... przybyło mi zmarszczek, utyłam, te włosy takie jakieś nijakie... Zbrzydłam. Powiedz mi, kochanie, coś miłego!
- Wzrok masz dalej dobry!
Winda: mąż, żona i śliczna dziewczyna. Niespodziewanie dziewczyna obraca się do mężczyzny i wali go w twarz:
- Cham! I to przy żonie!
Winda zatrzymuje się dziewczyna wychodzi, facet cały czerwony zaklina się:
- Kochanie słowo honoru...
- Już dobrze kochanie, to ja ją pogłaskałam...
W Kołobrzegu na dreptaku apetyczna dziewczyna wchodzi na automatyczną wagę, wrzuca monetę... i z niezadowoleniem ogląda wydrukowany wynik.
Zdejmuje wiatrówkę i pantofle, znowu wrzuca monetę - znów niezadowolona z wyniku. Zdejmuje bluzkę - wynik ważenia znowu niezadowalający.
Stoi tak niezdecydowana na tej wadze - co by tu jeszcze? - na to podchodzi przyglądający się temu facet i wręczając jej garść monet mówi:
- Niech pani kontynuuje - ja stawiam!
Facet wszedł do kibelka u siebie w domu, wziął telefon komórkowy i dzwoni na domowy swój, odbiera żona:
- Moja droga, kocham cię! - i się rozłączył, szybko wychodzi z klopa i do małżonki:
- Kochanie kto dzwonił?
- Eeee... przyjaciółka... mmm... chciała o coś zapytać...
Jedzie kobieta samochodem. Nagle usłyszała głośny hałas na zewnątrz, zatrzymała się, wychodzi z samochodu i patrzy wokół. Zobaczyła na ziemi jakąś część, dźwiga ją z trudem próbując dopasować ją gdzie się da. Nie mogąc znaleźć miejsca, z którego odpadła, zataszczyła część na tylne siedzenie i jedzie do mechanika.
Po przeglądzie mechanik mówi:
- Samochód w zupełnym porządku, ale ten właz kanalizacyjny trzeba zawieźć na miejsce..
Dwoje kochanków wybrało się na romantyczny pobyt w górach, kiedy tam dotarli, facet poszedł narąbać trochę drewna na opał. Po powrocie mówi:
- Kochanie, mam zmarznięte ręce.
Kobieta na to:
- Włóż je pomiędzy moje uda, a na pewno zaraz się rozgrzeją.
Po obiedzie facet znów poszedł narąbać trochę drewna wraca, mówiąc:
- Teraz mam jeszcze bardziej zmarznięte ręce.
Kobieta na to:
- Włóż je pomiędzy moje uda, a na pewno zaraz się rozgrzeją.
Facet to robi i znów to je rozgrzewa.
Po kolacji facet znów idzie narąbać trochę drewna na opał i znów wraca, mówiąc:
- Kochanie moje ręce są teraz naprawdę bardzo zmarznięte.
Kobieta na to:
- Do jasnej cholery, że też uszy nigdy ci nie marzną.
Córeczka pyta się mamy tuż po wysłuchaniu bajki:
- Mamusiu, czy wszystkie bajki zaczynają się od "Dawano, dawno temu"?
- Nie kochanie - odpowiada mama - niektóre z nich zaczynają się od "Skarbie, muszę dziś zostać dłużej w pracy".
Kobieta próbowała wsiąść do autobusu, ale jej spódnica była za ciasna i nie mogła wejść do środka. Więc sięgnęła do tyłu i poluźniła suwak. Jednak spódnica nadal była za ciasna. Więc znów poluźniła suwak, lecz nadal nic. W końcu poluźniła suwak po raz trzeci.
Nagle poczuła parę rąk na swojej pupie, które próbowały wepchnąć ją na pokład autobusu.
Kobieta odwróciła się z oczami pełnymi gniewu i powiedziała pełnym oburzenia głosem:
- Proszę Pana nie znam Pana na tyle dobrze, aby mógł Pan zachowywać się w ten sposób!!
Na to mężczyzna uśmiechnął się i spokojnie oświadczył:
- Proszę Pani ja też Pani nie znam na tyle dobrze, aby pani mogła rozpinać mój rozporek trzy razy!
ŚLEPIEC
Zobaczylam go przypadkiem jak przechodzil przez ulicę. Niczym pilka, z której spuszczono powietrze turlal się od jednej krawędzi ulicy do drugiej.Dlonia obejmowal ja milosć swego życia - butelkę ukochanej gorzaly. Piescil ją spragnionymi dlonmi, wysysając do ostatniej kropli odrobinę nadzieji.
Zaslepiony chwilowym porywem znów zapomnial,że w domu żona i dzieci. Żyl chwilą. Bil, poniżal i wyzywal, by zaraz po tym kochać, przepraszać i rozpieszczać.
Slepiec, który burząc dom nawet się nie zorientowal, że już go dawno zburzyl.
Zaslepiony chwilowym porywem znów zapomnial,że w domu żona i dzieci. Żyl chwilą. Bil, poniżal i wyzywal, by zaraz po tym kochać, przepraszać i rozpieszczać.
Slepiec, który burząc dom nawet się nie zorientowal, że już go dawno zburzyl.
wtorek, 12 października 2010
WARTO SIĘ ŚMIAĆ

Dzis mam dla Was serię dowcipów o mężczyznach:) Zaczynamy.
Dlaczego faceci chcą się żenić z dziewicami?
- Bo nie mogą znieć krytyki.
Na wyspie jest trzech rozbitków: dwudziestolatek, czterdziestolatek i siedemdziesięciolatek. Na sąsiedniej wyspie była naga dziewczyna. Dwudziestolatek rzuca się w fale i krzyczy:
- Płyńmy do niej!
Na to czterdziestolatek:
- Spokojnie Panowie, zbudujmy najpierw tratwę.
A siedemdziesięciolatek:
- Panowie, po co! Stąd też dobrze widać.
Co powiniene dać mężczyźnie, który ma wszystko?
- Kobietę, która pokazałaby mu, co z tym zrobić.
Dlaczego mężczyznom odpowiada miłoć od pierwszego wejrzenia?
- Ponieważ pozwala im to zaoszczędzić dużo czasu.
Dlaczego mężczyźni wolą blondynki?
- Ponieważ lubią towarzystwo kobiet na swoim poziomie intelektualnym.
Dlaczego tak dużo kobiet ma udawany orgazm?
- Dla tego, że tylu facetów robi im udawaną grę wstępną.
Dlaczego mężczyźni są jak reklamy w telewizji?
- Ani jedno słowo z tego co mówiąm, nie jest prawdziwe.
Jak nazywa się niewrażliwa podstawa penisa?
- Facet.
Dlaczego faceci lubią mądre kobiety?
- Przeciwieństwa się przyciągają.
Dlaczego mężczyźni tak lubią kawały o blondynkach?
- Bo mogą je zrozumieć
Jaki rodzaj sportu mężczyźni najchętniej uprawiają na plaży?
- Wciąganie brzucha na widok każdej młodej dziewczyny w bikini.
Dlaczego wród załogi astronautów jest zawsze kobieta?
- Bo kiedy załoga zgubi się w kosmosie, kobieta przynajmniej zapyta o drogę.
Dlaczego mężczyzna ma dziurkę na końcu penisa?
- Żeby tlen miał którędy dotrzeć do mózgu.
Czy wiesz dlaczego bankierzy są dobrymi kochankami?
- Bo wiedzą z pierwszej ręki, jaka jest kara za wczesne wycofanie się
Co dla mężczyzny oznacza robienie porządków w domu?
- Podniesienie nogi tak, by kobieta mogła poodkurzać.
TRZYMAM KCIUKI

Za tyle rzeczy możemy dziękować,
za tyle rzeczy powinnismy być wdzięczni,
a tymczasem....
błądzimy,
niszczymy, obymy zdążyli się obudzić.
A wystarczy popatrzeć wokół,
nastawić ucha i nasze wielkie życiowe kłody
są niczym w porównaniu z cierpieniem innych,
stają się jak cieńkie gałązki
w cieniu prawdziwych problemów jakim na codzień muszą stawiać czoła, ci
co żyją tuz obok nas i doswiadczają swego bólu w milczeniu.
TRZYMAM KCIUKI!!!
poniedziałek, 11 października 2010
LET'S SMILE
LITTLE GIRL ON A PLANE
A Congressman was seated next to a little girl on an airplane so
he turned to her and said, "Do you want to talk? Flights go
quicker if you strike up a conversation with your fellow
passenger."
The little girl, who had just started to read her book, replied
to the total stranger, "What would you want to talk about?"
"Oh, I don't know," said the congressman. "How about global
warming, universal health care, or stimulus packages?" as he
smiled smugly.
"OK," she said. "Those could be interesting topics but let me
ask you a question first. A horse, a cow, and a deer all eat
the same stuff - grass. Yet a deer excretes little pellets,
while a cow turns out a flat patty, but a horse produces clumps.
Why do you suppose that is?"
The legislator, visibly surprised by the little girl's
intelligence, thinks about it and says, "Hmmm, I have no idea."
To which the little girl replies, "Do you really feel qualified
to discuss global warming, universal health care, or the
economy, when you don't know shit?" and, then she went back to
reading her book.
A Congressman was seated next to a little girl on an airplane so
he turned to her and said, "Do you want to talk? Flights go
quicker if you strike up a conversation with your fellow
passenger."
The little girl, who had just started to read her book, replied
to the total stranger, "What would you want to talk about?"
"Oh, I don't know," said the congressman. "How about global
warming, universal health care, or stimulus packages?" as he
smiled smugly.
"OK," she said. "Those could be interesting topics but let me
ask you a question first. A horse, a cow, and a deer all eat
the same stuff - grass. Yet a deer excretes little pellets,
while a cow turns out a flat patty, but a horse produces clumps.
Why do you suppose that is?"
The legislator, visibly surprised by the little girl's
intelligence, thinks about it and says, "Hmmm, I have no idea."
To which the little girl replies, "Do you really feel qualified
to discuss global warming, universal health care, or the
economy, when you don't know shit?" and, then she went back to
reading her book.
niedziela, 10 października 2010
MODLITWA
NIE DAJ MI ODEJŚĆ
Jesien prawie zawsze zaraża nostalgią, sklania do refleksji, zaprasza w gląb siebie.
Od kilku dni slucham piosenki zespolu IRA "Zatrzymaj mnie i nie daj mi odejsć"
i z rozkoszą poddaję się jej natrojowi, usypiam moje mysli, jest dobrze.
Gdzie twój beztroski śmiech
I spokój o każdy nasz dzień
Gdzie takie szczęście do łez
Ciągle pytasz bo myślisz,że wiem
ref. Zatrzymaj mnie nie daj mi odejść
Zapomnę cię nie będzie już nic
Cienie we mgle jak znajdę drogę
Jutro już nikt a dziś jeszcze my
Gdzie twój stęskniony szept
Bym cię zawsze przytulał do snu
Dziś wszystko podzielić chcesz
Lecz miłości nie przetniesz na pół
ref. Zatrzymaj mnie nie daj mi odejść
Zapomnę cię nie będzie już nic
Cienie we mgle jak znajdę drogę
Jutro już nikt a dziś jeszcze my
Gdzie to jest? Już mnie nie pytaj
Naprawdę nie wiem
Gdzie to jest? Może gdzieś w nas
A może tu
ref. Zatrzymaj mnie nie daj mi odejść
Zapomnę cię nie będzie już nic
Cienie we mgle jak znajdę drogę
Jutro już nikt a dziś jeszcze my
Zatrzymaj mnie
Cienie we mgle-jak znajdę drogę
Dziś jeszcze my
Od kilku dni slucham piosenki zespolu IRA "Zatrzymaj mnie i nie daj mi odejsć"
i z rozkoszą poddaję się jej natrojowi, usypiam moje mysli, jest dobrze.
Gdzie twój beztroski śmiech
I spokój o każdy nasz dzień
Gdzie takie szczęście do łez
Ciągle pytasz bo myślisz,że wiem
ref. Zatrzymaj mnie nie daj mi odejść
Zapomnę cię nie będzie już nic
Cienie we mgle jak znajdę drogę
Jutro już nikt a dziś jeszcze my
Gdzie twój stęskniony szept
Bym cię zawsze przytulał do snu
Dziś wszystko podzielić chcesz
Lecz miłości nie przetniesz na pół
ref. Zatrzymaj mnie nie daj mi odejść
Zapomnę cię nie będzie już nic
Cienie we mgle jak znajdę drogę
Jutro już nikt a dziś jeszcze my
Gdzie to jest? Już mnie nie pytaj
Naprawdę nie wiem
Gdzie to jest? Może gdzieś w nas
A może tu
ref. Zatrzymaj mnie nie daj mi odejść
Zapomnę cię nie będzie już nic
Cienie we mgle jak znajdę drogę
Jutro już nikt a dziś jeszcze my
Zatrzymaj mnie
Cienie we mgle-jak znajdę drogę
Dziś jeszcze my
Subskrybuj:
Posty (Atom)









